Serce postępu, czyli skąd czerpać wiedzę i drogocenne know-how

Źródło: Pixabay

Zmiany w takich dziedzinach, jak automatyka czy informatyka zachodzą dziś znacznie szybciej niż jeszcze 20 lat temu. Postęp przebiega w obszarze sprzętu, oprogramowania, ale także wykorzystania wiedzy i umiejętności oraz szukania innowacyjnych rozwiązań. Stąd tak istotne jest pozyskiwanie sprawdzonych informacji i wykorzystywanie ich w praktyce do budowania firmowego know-how. Skąd więc czerpać wiedzę?

Jeśli zapyta się szefów i pracowników małych, średnich i dużych przedsiębiorstw technicznych, co stanowi serce ich biznesu, usłyszy się zupełnie różne odpowiedzi. Klienci, wyczucie czasu, nowe technologie, pieniądze, znajomości, dobrzy pracownicy, szczęście. Wszystkie te elementy przeplatają się w biznesie i po części decydują o jego powodzeniu lub porażce. Na część z nich menedżer ma wpływ – na strategię biznesową, pozyskiwanie środków, podejście do sprzedaży i marketingu, etykę pracy i budowanie kultury organizacyjnej. Na drugą – nie ma. Dotyczy to właśnie odrobiny szczęścia w działaniu, które może czasem uratować z opresji. Szczęściu można jednak pomóc – dzięki rzetelności, przygotowaniu merytorycznemu, wkładaniu w pracę i rozwijanie organizacji czy zespołu całego serca. A także dzięki ustawicznej nauce i umiejętności przekazywania wiedzy.

Klucz do motywacji

Dla wielu firm najistotniejszym kapitałem jest wiedza. Nazywa się to różnie. Czasami mamy do czynienia z korporacyjnym stanowiskiem „knowledge managera”, czyli osoby odpowiedzialnej za zarządzanie wiedzą. Innym razem to coraz popularniejsze już know-how. W bardziej tradycyjnych strukturach dostępna jest dokumentacja projektu, w której „wszystko jest zapisane”. Niektóre firmy prowadzą wirtualne zasoby, np. na dyskach Google, z danymi, które nowi pracownicy mogą przyswoić. Inne przygotowują specjalne prezentacje multimedialne, a jeszcze inne ponoszą koszt miesięcy wdrożenia tylko po to, by przygotować pracownika do wykonywania jego pracy. Wiedza w organizacji jest bowiem jak tlen – jej wysoki poziom uskrzydla, aktywizuje i sprawia, że pracuje się lżej. Zbyt niski poziom przytłacza, usypia, wprowadza marazm.

Przebywając z pracownikami danej firmy, już po krótkim czasie można się zorientować, czy w tej organizacji ludzie mają wiedzę na temat tego, co robią, dlaczego oraz jak to robić, by praca była wykonana dobrze i efektywnie. To klucz do motywacji i osiągania dobrych efektów. Klucz, który niełatwo zdobyć.

Know-how w praktyce

Informacje pochodzące z Internetu czy zasłyszane od konkurencji mogą być prawdziwe, jednak wiadomo o tym dopiero po ich weryfikacji. Oznacza to więc, że czerpiąc wiedzę z tych źródeł, należy przeprowadzić eksperyment, który może się powieść lub nie. W ten sposób ryzykuje się zasoby – pieniądze, materiały, czas, bezpieczeństwo pracowników. Równie dobrze można by działać po omacku.

Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest pozyskiwanie wiedzy sprawdzonej, pewnej, dotyczącej problemu, z którym zmaga się zespół. To już nie sama wiedza, a właśnie know-how – połączenie wiedzy z praktyką i doświadczeniem.

Można to opisać w następujący sposób. Najpierw pojawia się problem, np. potrzeba zaprojektowania układu hydraulicznego, później serie propozycji rozwiązań na papierze, a następnie obliczenia grupy inżynierów, czas spędzany na dyskusjach o pompach i zaworach – jakich typów użyć, jakie konfiguracje zastosować, jakie przeszkody można napotkać. W kolejnym kroku wybiera się zazwyczaj jedno lub kilka najbardziej prawdopodobnych rozwiązań, takich, które potencjalnie przyniosą najlepsze efekty – na podstawie obliczeń i symulacji komputerowych [1]. Buduje się więc układ, inwestując środki finansowe na zakup maszyn. W wielu przypadkach symulacje komputerowe odzwierciedlają ostateczny wynik, a układ działa. Wówczas uzyskuje się gotowe rozwiązanie funkcjonalne, które można powielać.

Powielanie jest znacznie tańsze niż opracowywanie – im szybciej dojdzie się więc do tego etapu, tym lepiej z punktu widzenia kosztów projektu. Niestety, nie zawsze symulacje wirtualne odpowiadają rzeczywistości w 100%. Czasami jest to 99%, a jeden brakujący procent to zatkany zawór o zbyt małej przepustowości lub niestabilność układu w kluczowych momentach procesu. Jeden procent może równać się porażce. Konieczne jest więc zweryfikowanie założeń bazowych, poświęcenie dodatkowego czasu na realizację projektu, poniesienie większych kosztów, by dostarczyć układ klientowi. Wówczas również wypracowuje się know–how, tylko dłużej i drożej. Do osiągnięcia jednego celu wiodą więc również różne drogi. Ich optymalizacja zależy od wiedzy.

Wiedza ekspercka

Jak więc przyspieszyć proces dochodzenia do sprawdzonych, działających rozwiązań? Na przykład pozyskując wiedzę z zewnątrz organizacji.

Źródłem, które jako pierwsze przychodzi na myśl, są konsultacje z ekspertami z rynku. W produkcji i utrzymaniu ruchu parków maszynowych pracują specjaliści wąskich dziedzin, którzy w swojej pracy zawodowej zetknęli się już z rozmaitymi problemami. W zależności od tego, czy obcują ze sprzętem hydraulicznym, pneumatycznym, sterownikami PLC, maszynami do obróbki skrawaniem, sieciami przemysłowymi, maszynami wydobywczymi czy innym sprzętem, ich umiejętności praktyczne sięgają tak daleko, jak lata doświadczenia i intensywność wykonywanej pracy.

Jeśli więc otwiera się nowy projekt, w którym stwierdzony zostaje deficyt know-how, warto zainwestować część środków w pozyskanie wiedzy od kogoś, kto już ją posiada. Można wówczas zaoszczędzić nie tylko czas i materiały, ale także wyeliminować konsekwencje błędów, których można było uniknąć, gdyby zespół wiedział o czymś wcześniej. Zazwyczaj zresztą w budowaniu know-how nie chodzi o rzeczy duże, oczywiste, np. że do skrawania niezbędna jest obrabiarka. Nie. Prawdziwy know-how kryje się w szczegółach. W liczbie detali, które można wykorzystać, używając jednego narzędzia danego producenta, zanim nie stępi się na tyle, że zarówno ono, jak i wykonane od pewnego momentu wyroby będą nadawały się do wyrzucenia. Know-how to informacja, jak często powinno się przeprowadzać przegląd kul w młynie, by rozdrabniany materiał miał odpowiednią granulację i nie zawierał drobinek materiału z kul. To wiedza, którą można posiąść dopiero po tym, gdy wykonało się n iteracji działania, nie wcześniej. To za tę wiedzę warto zapłacić.

Szkolenia i publikacje książkowe

Kolejnym źródłem know-how mogą być szkolenia. Tu jednak bardzo ważne jest to, by weryfikować zarówno reputację firmy szkoleniowej, jak i trenera [2]. Dobry szkoleniowiec to osoba, która nie tylko ma doświadczenie praktyczne w pracy w przemyśle, lecz także potrafi w efektywny sposób przekazać wiedzę. Na rynku nie brakuje zamkniętych w sobie osób, które są fantastyczne w swojej wąskiej specjalizacji, lecz podczas prowadzenia szkolenia nie potrafią uporządkować informacji, co sprawia, że kursant się gubi i traci z oczu cel nauki. Dlatego liczy się nie tylko doświadczenie praktyczne, lecz także teoretyczne, akademickie.

Wykładowcy uczelniani poleciliby książki jako kolejne źródło wiedzy. I rzeczywiście: w niedługim czasie po wydaniu część publikacji wnosi na rynek prawdziwą wartość, szczególnie w branżach, gdzie postęp nie jest aż tak dynamiczny. Niestety, np. w IT rozwiązanie to nie ma racji bytu. Po pierwsze sposób programowania, oferowane języki, a nawet logika ich wykorzystania zmieniają się tak szybko, że książki stanowią pomoc tylko dla początkujących. Po drugie, podobnie jak w produkcji, wiedza, którą zdobyliśmy, jest zbyt wartościowa, by wydawać ją w formie książki. Rzadko kiedy firma pozwala sobie na publikację czegoś, co przynosi jej zysk. Stąd więc niewiele jest na rynku naprawdę przydatnych książek, z których można zdobyć nie teorię,
a know-how.

Wydawnictwa branżowe

Na pewno warto zaglądać do czasopism branżowych. Można w nich bowiem znaleźć, jeśli nie kompleksowe rozwiązania, to chociaż ich fragmenty, które następnie da się połączyć w zbiór danych i wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski. Uważne czytanie artykułów na dany temat może w realny sposób skrócić czas dochodzenia do koncepcji, opracowania i konstrukcji działającego rozwiązania.

Podsumowanie

Najistotniejsze jest zrozumienie, że droga do osiągnięcia celu wcale nie musi być długa i wyboista. Należy ją jednak dobrze zaplanować. Im więcej czasu poświęci się na zastanowienie, skąd wziąć niezbędną wiedzę, oraz na pozyskanie jej, tym szybciej luka kompetencyjna zostanie zasypana i szybciej osiągnie się zamierzone efekty.

Nie zawsze podejście „nauczymy się wszystkiego sami” jest dobre. Można tak robić w wybranych przypadkach, zazwyczaj jednak w działalności komercyjnej nie ma luksusu dysponowania zbyt długim czasem. Liczy się każdy dzień pracy, czasami każda godzina. Warto więc wykorzystywać je mądrze i uczyć się ze sprawdzonych źródeł wiedzy.

Agnieszka Hyla – konsultantka ds. optymalizacji produkcji w Centrum Szkoleń Inżynierskich EMT-Systems, doktorantka Politechniki Śląskiej, Wydziału Inżynierii Biomedycznej.


Literatura

  1. Festo, FluidSIM 5, www.festo-didactic.com/pl-pl/sprz-t-dydaktyczny/oprogramowanie/fluidsim/fluidsim-5.htm?fbid=cGwucGwuNTY4LjMzLjE4LjU5MS43OTc1, dostęp z dnia: 21.12.2017 r.

2. EMT-Systems, „Nasi eksperci”, http://emt-systems.pl/nasi_eksperci.html, dostęp z dnia: 21.12.2017 r.